

Prompt / Lyrics
[Zwrotka 1] Przez te wszystkie lata brałem lekcje odchodzenia, By sensownie wypełnić czas między pierwszym a ostatnim tchem. Dziś wiem, że jutro to tylko obietnica bez pokrycia, Nieważne ile masz lat, nikt nie ma gwarancji na życie. Czuję ten dziwny, metaliczny posmak na języku, Coś, co nie jest stąd, wkrada się w mój spokój po cichu. [Refren] Gdy więc nadejdzie ta nieskazitelna i biała, Pozwolę, by w ciszy mój lęk zamalowała. Jestem gotów utonąć w jej chłodnych szatach, Zostawić ten brzeg, by nigdy już nie wracać. Nie pytam „dlaczego”, los nie zna litości, Musiało się stać to, co w gwiazdach już gości. [Zwrotka 2] Najbardziej boli myśl, że kończy się kalendarz, Że nie będzie „potem”, że to już ta krawędź. Więc póki tu jestem, chwytam Wasze dłonie, Każda sekunda z Wami w sercu moim płonie. To jedyne co liczy się w tej ostatniej chwili, Zanim czas nas na zawsze, bezpowrotnie rozdzieli. [Refren] Gdy więc nadejdzie ta nieskazitelna i biała, Pozwolę, by w ciszy mój lęk zamalowała. Jestem gotów utonąć w jej chłodnych szatach, Zostawić ten brzeg, by nigdy już nie wracać. Nie pytam „dlaczego”, los nie zna litości, Musiało się stać to, co w gwiazdach już gości. [Outro] Nie płaczcie, gdy zniknę w nieznaną wam stronę. Znikam na zawsze, by stać się powietrzem, Choć mnie nie widzisz – jestem tuż obok, we mgle. Odszedłem daleko... by być jeszcze bliżej.
Tags
male, melancholic ballad, piano, cello, emotional, sad, dark
2:52
No
12/16/2025