Boli mnie gdy trwam
Zamknięta w ciszy
W klepsydrze myśli znikam
Tylko ona mnie słyszy
Choć myślałam inaczej
Teraz w niej chcę być
Bez spojrzeń i tłumaczeń
Świat głęboko skryć
Bo przecież
nic nie znaczę
Jestem piaskiem
Pyłem ulatującym z wiatrem
Nic nie czuję
Nie słyszę
Nie ma mnie
Zamieniam się w cisze
Jestem w mroku
Tym jednym snem
Nocą i dniem
Nocą
I dniem
Znikam wraz z wiatrem
Nie chcę już być
Łzy nie potrafią więcej się kryć
Tak boli mnie
gdy w ciszy jestem
Nikt mnie nie widzi
Zostaję szeptem
Na czyiś ustach
Zamieniam się w mgłę
W odbiciu lustra
Zastygła krew
Zastygła krew
Tonę w snach
Deszcz zmywa ostatnie
Tchnienie nadziei
Znikam gdzieś w sobie
W Głębi mej ziemi
Piasek zasypał uśmiech
By zastygł schowany
głęboko ukryty w odbiciu
I tylko jesienny deszcz
Pozwoli mu na szept
Pozwoli na szept
Już mnie nie boli
To znak czasu
Mój kres
Jestem w słowie
Na rzęsie dawnych łez
Dawnych łez
Sen nie chce przestać
Noc dalej istnieje
Mgła się przebija
Dając nadzieję
Nadzieję
Na dzień
Który z nocą
Nie chce się rozstać
I tylko
W ciszy i szeptach
Chciałby pozostać
Chciałby Pozostać
Lecz
Budzi się o świcie
Z nocy wyrwana
Ta jedna łza
na rzęsie skąpana
Ta jedna łza
Nikomu nieznana
Nie nie nie
Nieznana
W blasku księżyca
Spłynęła z bólem
Rozpadła się w nicość
Już nic nie czuję
nic nie czuję
Rozpadła
Się w nicość
Ze łzą i bólem
Ze łzą i bólem
Już nic nie czuję
Nie czuję
Nie czuję
Nie nie nie
Nie czuję