[pop ballad / acoustic, sweet, melodic, warm]
[tempo: slow-mid, 90-100 bpm]
[2 voices: male + female duet]
[soft, romantic, slightly funny but sincere]
[no rap, no heavy drums]
[Intro]
[gentle acoustic guitar, soft pads, light percussion]
[Zwrotka 1]
[male voice - warm, calm]
Na krańcu świata, gdzie śnieg się nie kończy,
Pingwin samotny wśród lodowych łąk.
Patrzy na gwiazdy, marzy po cichutku,
Bo w sercu pustka, w sercu zimny dzwon.
[Pre-chorus]
[build up slowly, add female whisper harmonies]
Aż nagle widzi… jak w blasku zorzy,
Idzie przez lód królowa białych dróg.
Biała niedźwiedzica, dumna i spokojna,
A pingwin myśli: „to mój życia cud!”
[Refren]
[big chorus, duet, uplifting, melodic hook]
Miłość na Antarktydzie — ach, kto by pomyślał,
Że pingwin może kochać tak!
Choć ona z Arktyki, choć on z południa,
Serce i tak mówi: „tak!”
Bo kiedy miłość przychodzi z daleka,
To mróz nie ma żadnych szans,
I nawet lód zaczyna topnieć,
Gdy patrzą sobie w twarz.
[Zwrotka 2]
[male voice + female answers line by line]
On jej przynosi rybkę jak bukiet,
W śmiesznej kokardce z morskich traw.
Ona się śmieje, choć wielka i groźna,
Bo w środku ciepło, w środku żar.
A świat się dziwi: „to nie pasuje!”,
„To się nie klei, to jakiś żart!”
Lecz oni wiedzą, że tam gdzie miłość,
Tam każdy gatunek ma własny start.
[Bridge]
[drop instruments, only piano + reverb]
[female voice - emotional]
Nie pytaj mapy, nie słuchaj ludzi,
Niech mówią sobie co chcą.
Bo miłość nie zna granic ani lodu,
Tylko nadzieję i dom.
[Refren finał]
[full instrumentation, strongest chorus]
Miłość na Antarktydzie — ach, kto by pomyślał,
Że pingwin może kochać tak!
Choć ona z Arktyki, choć on z południa,
Serce i tak mówi: „tak!”
I nawet lód zaczyna topnieć,
Gdy patrzą sobie w twarz.
[final note long, soft fade out]