Cnotą są miejsca naszych krzywd
Dotknij tę taflę morza parkietu .
Jak pocałunek nieba z chmur .
Tam gdzie chce księżyc tańczyć .
Spotykać ziemię z srebrną wodą .
Jak buża głowę piorunem umyje .
Dno moralności udrękę w kres .
Życie to towar sprzedany wymiar .
Farsa nadruku , bilans dla hien .
Tańczę sam , pośród polan drzew .
Biegam jak , kłusem galop przejść .
Mustang już , prerii wymiar zna .
Klifu grań gdy ostatni skok .
Cnotą są miejsca naszych kżywd .
Nie daję oka łzami myć .
Litość proroka z potwierdzeń szept .
Manga to życia cwany blew .
Komiks chcę czytać , prawdą zwę .
Czy tylko tych tętęt drgań .
Rozchodzi się po kręgach tafl .
Śmierci pęd portret duszy bard .
Struną w garotę kruszy krtań .
Tańczę sam , pośród łąki zmierzch .
Lecę jak , promień słońca szedł .
Strzała w grot piórkiem dotyka .
Czarny pónkt i czerwona krew .
Cnotą są miejsca naszych kżywd .
Topił bym duszę modląc się .
Anioł ma kuszę bełta dźwięk .
Matki kżysz płonie piekła dnem .
Wyrwę krzyk na rozstajach dróg .
Węgiel co stopy goi płonie .
Niagara spada tobie to powiem .
Chryste mój tylko Ciebie mam .
Odwruć wzrok gdy kolan trzask .
Tańczę sam , zożą mi zagraj .
Tęczy deszcz wznosi welon myśl .
Północ jest zadrą lodu wir .
Pujdę spać jutr proszę przyjdź .