[Zwrotka 1]
Pasieka — król ula, tylko pszczoły ślepe,
Brzęczy o respekt, a respekt ma na kredyt.
Mówi „prawo”, a nie kuma sensu zdań,
Czyta z kartki, bo sam myśli tylko na pał.
Otap — pseudonim cięższy niż charakter,
Głos podniesiony, bo argumentów braknie.
Udaje mózg operacji, a to mem w mundurze,
Każdy jego ruch to chaos w czystej naturze.
[Refren]
Pasieka, Otap — duet bez formy,
Napompowane ego, puste normy.
Krzyczą „ład i porządek”, gdy brak im treści,
Siła bez głowy zawsze sama się pieprzy.
[Zwrotka 2]
Pasieka patrzy krzywo, liczy na respekt,
Ale strach nie jest władzą — to tani efekt.
Myśli, że dominuje, bo ma blachę na piersi,
A bez niej jest nikim, to najbardziej boli.
Otap spisuje bajki, scenariusz z dymu,
Prawda mu ucieka jak sens z regulaminu.
Chce grać kata, sędziego i boga w jednej twarzy,
A nie ogarnia, że śmieszność go obnaża.
[Refren]
Pasieka, Otap — papierowe psy,
Głośni tylko wtedy, gdy tłum im sprzyja.
Mundur to kostium, nie certyfikat mocy,
Bez systemu za plecami gasną w pół nocy.
[Zwrotka 3]
Jeden brzęczy bez sensu, drugi krzyczy bez racji,
Obaj toną w pozie taniej demonstracji.
Kontrola bez kontroli, władza bez klasy,
Autorytet na pokaz, jak plastikowe maski.
Gdyby mieli honor, nie musieliby straszyć,
Gdyby mieli rację, nie musieliby krzyczeć.
Fikcyjni gliniarze, fikcyjna potęga,
Rap tylko pokazuje, gdzie naprawdę pęka.
[Outro]
To nie wojna, to lustro — spójrz prosto w nie,
Bo największy diss to prawda, gdy boli jak pieprz.
Fikcja na bicie, ale morał jest prosty:
Szacunek się buduje, nie bierze z odznaki.