---
Powoli budzi się poranek,
cisza obejmuje mnie w ramionach.
Ciepła kawa i myśli zadumane –
samotność siada naprzeciw,
łagodna, cierpliwa.
Nie pyta o nic,
nie ocenia,
jest jak cień,
który zawsze idzie obok.
Czasem boli jej chłód,
czasem koi jej obecność.
Uczy słuchać własnego serca,
uczy patrzeć dalej niż wzrok sięga.
Za oknem szarość,
dzień leniwie się rodzi,
a ja odnajduję spokój
w tej cichej rozmowie,
którą prowadzę tylko ze sobą.
Bo samotność, choć bywa ciężarem,
bywa też domem –
wiernym, cichym, bezpiecznym