

Prompt / Lyrics
[INTRO] (Short, dry drum hits, irregular rhythmic pattern, sharp piano staccato, no reverb) [VERSE 1] I cóż mój ówczesny przyjacielu. Pewno siedzisz gdzieś przy swojej lampie, jak ja przy swojej – mdłe światło, pokój na cztery trzy – nic się nie zmienia, może tylko metraż marzeń i ambicji. [VERSE 2] Naiwne mieliśmy recepty na wielkość. Mądrości ssane z palca, odcedzane z książek, wybiegi ćwiczonych umysłów i strojenie min. Zaciskanie zębów, wymuszanie zmarszczek, rozpacz, powaga. Zgrabnie nam szło. [VERSE 3] Godzinami mogliśmy rozmawiać o śmierci, choć kochać umieliśmy nie dłużej niż minutę. Chodniki, mosty, latarnie, schody i poręcze – jedyni świadkowie naszych pogardliwych wyznań. [BRIDGE] (Sudden rhythmic breakdown, single percussive clangs, no melody) [VERSE 4] Jakiego możemy żądać pocieszenia, jakiej czułości, jakiej pieszczoty? Teraz, gdy wszystkie kataklizmy szeptane na mrozie skrzepły niespodzianie i dławią nam oddech. [VERSE 5] Kogo będziemy spotykać na ulicach zmyślonych samobójców, drapieżne kochanki, proroków z tatuażem nad lewą powieką? [VERSE6] Ich nie ma. Kto dzisiaj doda nam odwagi? Tak bardzo jest potrzebna, gdy pozostał banał, okruch wstydu, zaklęcie: „Niech się odstanie”. [CHORUS] Nie odstanie się. Śmiesznie wyglądamy w aureoli buntu, którego iskrzenie topi tylko kwiaty na zmrożonych szybach. I odsłania widok. [BRIDGE] [VERSE 6] Całkiem przezroczyści stoimy przy oknie. Świat przecieka przez szpary we framugach. Drewniane rusztowanie opina ściany domu – JEDYNY to powód, by użyć słowa – „wzniosłość”. [OUTRO] Trudno się pogodzić, że w takiej scenerii dopełnia się nasza pokraczna historia. Przecież nie powinna. My wciąż jeszcze chcemy. Unosimy głowy, otwieramy usta. Na próżno. Mróz jest sprawiedliwy, nie zostawia śladów. Za pozór wieczności zapłatą samotność.
Tags
1980s Polish avant-garde experimental jazz, dry clinical drums, minimalist piano, male
3:29
No
2/9/2026