Tęsknię za tobą, przyjacielu mój kochany
Dwanaście lat razem — dziś zostały tylko rany
Szliśmy przez życie, choć nie było lekko
Każdy dzień to walka, każdy oddech — piekło
Pamiętam te chwile, dobre mimo bólu
Świat nas nie oszczędzał, nie dawał wyboru
Pomogłem ci odejść… to był najgorszy dzień
Serce pękło na pół, a w środku tylko cień
Żegnam cię dziś, choć nie chcę, rozumiesz
Czasem miłość to ból, którego nie cofiesz
Świat zabiera więcej niż daje nam szans
Ale pamięć o tobie — to mój ostatni bastion, mój blask
Na tej ziemi każdy walczy o kawałek chleba
Jedni mają wszystko, innym ciągle trzeba
Głód w oczach ludzi, choć mają już max
Biorą dalej bez końca — taki chory świat
A ci na dnie? Już ledwo się trzymają
Równia pochyła — powoli spadają
I nikt nie patrzy, nikt ręki nie poda
Bo łatwiej brać więcej niż dzielić się — szkoda
Żegnam cię dziś, choć nie chcę, rozumiesz
Czasem miłość to ból, którego nie cofiesz
Świat zabiera więcej niż daje nam szans
Ale pamięć o tobie — to mój ostatni bastion, mój blask
Daj żyć, świecie — bądź trochę sprawiedliwy
Nie tylko minimum, nie bądź tak chciwy
Każdy coś traci, każdy walczy z demonem
Ile razy można upaść, zanim wszystko spłonie?
Trochę nadziei — tyle trzeba człowiekowi
Żeby wstać jeszcze raz, mimo ran na głowie
Bo życie jak rondo — kręcisz się wciąż
Ale musisz znaleźć wyjazd… choćby przez ból
Zostaniesz ze mną — w pamięci, w sercu
Nie ma już cierpienia… tam, gdzie jesteś, wreszcie spokój
A ja tu jeszcze walczę… dzień po dniu
Do zobaczenia kiedyś, bracie — po drugiej stronie snu
Żegnaj ta pogoda nie wyszła nam abyśmy razem mogli doczekać tyvh naszych starych czasów ,zostaniesz mi w sercu piesku na zawsze