Szybka kawa twarde buty
Pora ruszyć się z chałupy
Otwórz furtkę omiń dziurę
Przeskocz gówno kopnij rurę
Zabierz kamień i czereśnie
Niech Cię nosi także we śnie
Kiedy ruchu masz za mało
To narażasz się zawałom
Lepiej żeby Cię owiało
Niżby serce stanąć miało
Więc przebieraj kopytami
I wesoło śpiewaj z nami
To jest piosenka o chodzeniu
szlajaniu zupełnie na próżno. Tymbardziej kiedy pada
jest brzydko i robi się późno.
Łąka góry lasy rzeka
to wycieczka jest daleka
Aż na piętach wyjdą strupy
Siedzieć w domu jest do dupy
Wioski pola i stodoły
Tam czekają nas anioły
Kanion wąwóz stara brama
Odwiedzimy też szatana
Kiedy w ruchu spędzasz życie
Czasem znajdziesz się na szczycie
Czasem też zaliczysz glebę
No bo zawsze coś się jebie
Jak już działa nie naprawiaj
A jak spieprzysz to zaspawaj
Kiedy biją to uciekaj
To nie żadna eureka
Zamiast wkradać się do Merca
Kradnij ludziom tylko serca
Wtedy z życia jest pożytek
Kiedy z nóg robisz użytek
To jest piosenka o chodzeniu
szlajaniu zupełnie na próżno Tymbardziej kiedy pada
jest brzydko i robi się późno
Łąka góry lasy rzeka
to wycieczka jest daleka
Aż na piętach wyjdą strupy
Siedzieć w domu jest do dupy
Wioski pola i stodoły
Tam czekają nas anioły
Kanion wąwóz stara brama
Odwiedzimy też szatana
Miałem w głowie szesnastkę
Z myśleniem jest u mnie w kratkę
Jest dla mnie znacznie za młoda
Więc pora brać się za matkę
Łąka góry lasy rzeka
to wycieczka jest daleka
Aż na piętach wyjdą strupy
Siedzieć w domu jest do dupy
Wioski pola i stodoły
Tam czekają nas anioły
Kanion wąwóz stara brama
Odwiedzimy też szatana